.post img {max-width:80% !important}

czwartek, 25 października 2012

Wyniki Candy!!

Mam już wyniki Candy!!



Sprawdzając Wasze zgłoszenia znalazłam kilka fajnych blogów oraz rozdań ;)

Ale do rzeczy.

W zabawie wzięło udział 26 blogerek - bardzo dziękuję :)

Wrzucam wszystkich do maszyny owocowej i wygrywa...


Gratuluję!!!

Na adres czekam 1 dzień.
Paczkę wyślę w następnym tygodniu jak będę w PL.



Nie wiem jak Wy, ale ja mam ochotę na więcej i biorę udział w rozdaniu u La Frambuesy :)


Do wygrania:
rozświetlacz  01 Let's get wild
cień 02 Out of the forst
cień 03 Mystic lilac
lakier 03 Mystic lilac
lakier 04 Rosewood hood 

Lakier do paznokci Colorama, Maybelline



Lakier o nr 145 to śliczny wiśniowy kolor z pyciuśkimi złotymi drobinkami, które lśnią delikatnie na paznokciu. Bardzo mi się ten odcień podoba - przypomina trochę studniówkowe sukienki (te z moich czasów :P Będzie bardzo fajny na święta. 
Lakier bardzo dobrze kryje. Pędzelek jest średniej jakości - wąski, płaski, jakiś taki krzywy - dość trudno się nim maluje. Lakier schnie bardzo szybko.
Lakier jest bardzo trwały, nie odpryskuje, po 3-4 dnia zaczynają ścierać się końcówki.
Trochę ciężko go zmyć, ale nie odbarwia paznokci.
Za ok. 10 zł mamy buteleczkę z 7ml lakieru.





Do końca Candy zostało....

.... tylko 4 godziny!!!

To ostatnia szansa na zdobycie fajnego mini-zestawu SPA ;)

Zapraszam!!!



Edit. Pomyliłam się z czasem :P U mnie jest godz. do przodu. Candy oczywiście kończy się o 20:00 czasu polskiego.

TAG: Moje włosy w pigułce


Bardzo dziękuję za oTAGowanie Malinie :*
TAG niezmiernie mi się podoba i będzie mi bardzo miło na niego odpowiedzieć :)

Zasady:
* odpowiedzieć na 13 pytań.
* oTAGować 5 osób (oczywiście poinformować je o tym)
* podziękować nominującemu blogerowi na jego blogu.




1. Twój naturalny kolor to?
Ciemny blond.

2. Twój obecny kolor włosów?
Złota czekolada ;) Farbuję włosy od kilku lat co 3-4 m-ce. Najpierw używałam farby Palette, a ostatnio przerzuciłam się na Avon.

3. Aktualna długość włosów?
Nie mam czym zmierzyć dokładnie, ale rozpuszczone sięgają mi do łopatek.

4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy?
Teraz to nie jest moim celem. Prawie przez całe życie miałam włosy do pasa, więc na razie mi wystarczy - teraz czas na zagęszczenie.

5. Jak często podcinasz końcówki?
Średnio co 2-3 m-ce, kiedy widzę, że moje włosy tego potrzebują.

6. Twoje włosy są proste, kręcone czy falowane?
Lekko falowane i  takie podobają mi się najbardziej.

7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
Trudno mi to określić. Wydaje mi się, że coś pomiędzy wysoką, a normalną.

8. Jakie są Twoje włosy - np. suche, przetłuszczające się?
Suche na końcach, przetłuszczające się u nasady - jak z reklamy ;)

9. Jak wygląda rytuał Twojej codziennej pielęgnacji?
2 razy w tygodniu nakładam olej, później zmywam go delikatnym szamponem, nakładam maskę lub odżywkę, płukanka, wcierka i zabezpieczenie końcówek. Więcej pisałam już tutaj. Obecnie nie stylizuję niczym włosów.

10. Czego nie lubią Twoje włosy - np. wiatru, silikonów?
Nie lubią nadmiaru olei, masek, odżywek. Wiatr również nie jest ich przyjacielem.

11. Co lubią Twoje włosy-np. olejowanie, spacery przy blasku księżyca?
Lubią delikatne traktowanie, produkty Biovax, maski, zabezpieczanie końcówek, warkoczyki w nocy :)

12.  Jaka jest Twoja ulubiona fryzura!
Ostatnio polubiłam warkoczyki, a do ludzi wychodzę w koczku.

13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?
"Daj nam pić!!" ;)

14. Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację?
Od stycznia br. Jeszcze wiele się muszę nauczyć, ale zwracam baczniejszą uwagę na składy, na codzienną pielęgnację i ogólnie na potrzeby moich włosów.


Do TAGu zapraszam:

środa, 24 października 2012

Balsamy do ciała Naturals, Avon

Dziś recenzja balsamów do ciała z serii Naturals firmy Avon. Będzie to recenzja zbiorcza na przykładzie jednego balsamu, który wczoraj skończyłam używać.

Balsamów z tej serii było w ofercie już z kilkadziesiąt. Używam ich od kilku dobrych lat, więc trochę już ich miałam. Zawsze wybieram inny zapach.

http://agusia77.blogspot.com

Dlaczego recenzja zbiorcza?? Według mnie te balsamy nie różnią się od siebie niczym innym, oprócz zapachu.



Cechy produktu:
Konsystencja to trochę gęściejsze mleczko, nie rozlewa się, ale też nie jest bardzo gęste. Możemy wybierać z szerokiej gamy zapachów. W każdym katalogu dostępnych jest przynajmniej kilka - owocowe, kwiatowe itp. Są bardzo ładne, naturalne, nic nie czuć chemią. Na skórze pachną delikatnie i nawet dość długo się utrzymują. Opakowanie to plastikowa, przezroczysta butelka o pojemności 200ml. Bardzo wygodne otwarcie. Przy końcówce balsamu możemy postawić ją do góry nogami i wycisnąć resztki ;)




Skład:


Recenzja:
Balsam bardzo dobrze się nakłada i szybko się wchłania pozostawiając na skórze delikatną, nietłustą warstwę, którą możemy wyczuć podczas kontaktu z wodą. Śliczne zapachy umilają aplikację. Balsam dobrze nawilża, choć nie nadaje się do bardzo suchej skóry. Ładnie wygładza szorstką skórę. Jest dość wydajny - przy codziennym stosowaniu wystarcza na ok. 3 tygodnie.
W domu czekają na mnie jeszcze dwa inne zapachy. Na razie ten należy do moich ulubionych. Jednak zdaję sobie sprawę z jego bardzo chemicznego składu i chciałabym poszukać czegoś innego.




Dostępność:
katalog Avon


Cena:
6-10 zł


Ocena:
4,5/6



Tydzień kokosowy - kuchnia i zdrowie + podsumowanie

Wprawdzie tydzień z olejkiem już zakończony, ale wciąż go używam, chociaż już nie tak intensywnie ;)

Mam dla Was jeszcze kilka fajnych propozycji na to, jak można go użyć.

W kuchni:

  • możemy zastąpić nim inne oleje podczas gotowania - ja smażyłam na nim pancake'sy i smakowały bardzo dobrze, oleju nie było prawie czuć i nie były nim bardzo nasączone; niestety jest to trochę mało wydajne
  • dodajemy łyżkę oleju do koktajlu dla poprawienia smaku i dla lepszych wartości odżywczych
  • możemy go użyć zamiast masła na toście

Do celów zdrowotnych:
  • można ukoić nim wysypkę i inne podrażnienia skóry - jest bardzo delikatny, nawilża i natłuszcza podrażnione miejsca
  • kobiety mogą używać go nakładając na miejsca intymne, aby zapobiegać drożdżycy, uczuciu suchości i dyskomfortu - użyłam go tak kilka razy i bardzo dobrze się sprawdza w tej roli, aby zapobiec infekcjom pewnie trzeba nakładać go dłużej i regularnie, może kiedyś wypróbuję
  • można posmarować olejkiem wnętrze nosa, żeby zatrzymać katar - nie miałam jeszcze okazji wypróbować ;)
  • można wmasować w bolące mięśnie, aby uśmierzyć ból
  • na ból gardła: pozwalamy łyżeczce oleju rozpłynąć się w ustach i otulić gardło - też nie miałam okazji wypróbować ;)


Która propozycja przypadła Wam najbardziej do gustu??


Podczas tygodnia kokosowego zużyłam pół słoika oleju :) 
Mam jeszcze kilka pomysłów na maski i peelingi z jego udziałem, więc na pewno do końca listopada go zużyję.
Cały czas stosuję go do zabezpieczania końcówek i do olejowania włosów, chociaż tutaj muszę w końcu przerzucić się na jakiś inny olej.
Na pewno kupię następne opakowanie.

Promocja z Farmoną w kosmetykipolskie.com

Z samego rana dobra wiadomość dla miłośniczek e-drogerii i kosmetyków Farmony :)


Przy zakupie produktów z e-drogerii kosmetykipolskie.com za min. 100 zł dostajecie wybrany kosmetyk Farmony.


Rozkoszuj się słodyczą i zapachem kosmetyków z FARMONY w Twoim Prywatnym Łazienkowym SPA!


Więcej informacji znajdziecie tutaj


wtorek, 23 października 2012

Candy u Marti

Zapraszam Was serdecznie na rozdanie do Marti, gdzie można wygrać świetne nagrody.


  • Lancome Galateis Douceur 125 ml
  • Lancome Hypnose Doll Eyes
  • Bobbi Brown Long-Wear Gel Eyeliner 'Denim Ink'
  • Illamasqua lakier do paznokci 'Velocity'
  • Illamasqua błyszczyk 'Succubus'
  • MAC Pro Longwear Eye Shadow 'Hot Paprika'
  • Benefit BeneTint 4 ml (raz zeswatchowany)
  • Benefit The Porefessional
  • coś z LUSHa.. kupię dopiero w listopadzie ;) 

Macie czas do 9 listopada :)

Oczyszczająca maseczka z błotem z Morza Martwego i mango, Skinlite

Dziś recenzja maseczki, która bierze udział w konkursie u Maliny :)
Wykorzystałam ją razem z moją współlokatorką podczas babskiego wieczoru.


Oczyszczająca maseczka z błotem z Morza Martwego i mango
Skinlite

http://www.adwin.co.kr

Nie wiem jak to się stało, ale nie zrobiłam żadnego zdjęcia tej maseczki :/


Cechy produktu:
Konsystencja maseczki jest bardzo fajna: gęsta, jak błoto, o żółtawym zabarwieniu. Jest kryjąca, na twarzy zasycha. Zapach przypomina mi ręcznie robioną maść apteczną - nie jest najładniejszy, ale też nie przeszkadzał za bardzo. Opakowanie podzielone jest na dwa użycia po 7ml - wystarczająco aby pokryć całą twarz grubszą warstwą.


Sposób użycia:
Maseczkę nakładamy na oczyszczoną twarz. Zmywamy po 15-20 minutach.


Co pisze producent:
Unikalna mieszanka błota Morza Martwego i naturalnych odżywczych owoców: mango, pomarańczy, cytryny i aloesu. Maseczka oczyszcza skórę i matuje. Łagodnie myje pozostawiając skórę czystą, promienną i świeżą.


Recenzja:
Maseczkę bardzo dobrze się nakłada dzięki gęstej konsystencji. Nie ma uczucia pieczenia, czy ściągnięcia, nawet jak maska zasycha na twarzy. Dobrze zmywa się ją gąbeczką.
Po użyciu skóra jest delikatna i czysta. Bardzo gładka. Maseczka zmniejsza widoczność zaskórników i bardzo dobrze matuje.
Warto ja wypróbować.


Dostępność:
DM


Cena:
ok. 6 zł


Ocena:
5/6


Prezentacja maseczki :)


Jeśli podoba Wam się nasze zdjęcie to możecie do północy zagłosować na nie w konkursie u Maliny.
Klik na zdjęcie.

Podsumowanie: Tydzień bez słodyczy + Tygodniowe wyzwanie 2

Spędziłam wspaniały weekend w Bukareszcie :) Wprawdzie wróciłam już wczoraj, ale po nocy spędzonej w pociągu nie miałam siły na blogowanie.
Czas na podsumowanie tygodnia bez słodyczy. Moje pierwsze wyzwanie :) Poszło mi bardzo dobrze, choć przez pierwsze dni miałam okropną ochotę na Pringelsy i PEPSI ;)
Czy przed wyzwaniem jadłam dużo słodyczy?? Hmm, myślę, że to nie była jakaś zatrważająca ilość kilku czekolad dziennie, ale potrafiłam zjeść paczkę chipsów lub M&M's jako kolację lub objadałam się słodyczami na noc. Piłam też bardzo dużo PEPSI.

WNIOSKI:

  • Zaraz na początku wyzwania byłam w McDonald's i zamiast gazowanego napoju wzięłam sok jabłkowy z myślą o 100%, lekko kwaskowym, orzeźwiającym soczku :) Sok okazał się jednak jabłkowym napojem w smaku przypominającym Lift'a, bardzo słodkim, więc nie wiem czy Cola nie byłaby lepsza :/ 
  • Mój rachunek w supermarkecie był znacznie niższy. Paczka Pringelsów kosztuje ok. 8zł, za tą ceną można mieć ponad 1 kg bananów, pomarańczy, czy innych owoców.
  • Jem więcej różnych owoców. Wcześniej ograniczało się to do bananów, nektarynek, winogron, gruszek, czyli owoców łatwych w obsłudze ;) W tygodniu bez słodyczy kupiłam sobie też pomarańcze, kiwi i grejpfruta.
  • Oglądam dużo seriali/filmów i podczas seansów bardzo często podjadałam słodkości. Czasami tylko po to, by mieć zajęte ręce. W tygodniu bez słodyczy sprawdziły się wtedy pomarańcze i grejpfruty, które trzeba wcześniej dokładnie obrać, co z powodzeniem zajmowało mi kilkanaście minut :)
  • Wcześniej słodziłam 2,5 łyżeczki do herbaty, co przy kilku herbatach dziennie daje znaczną ilość. Podczas wyzwania zrezygnowałam z 0,5 łyżeczki cukru i teraz słodzę tylko 2. Za kilka dni czas na pozbycie się kolejnej połówki.
  • Nie trzymałam się zasad tylko w niedzielę, gdzie w McDonald's wybrałam cocacolę, a w rumuńskiej restauracji zamówiłam tradycyjny deser - zjadłam tylko pół ;)
  • Teraz mi przyszło do głowy, że owoce są dużo lepsze w smaku i dostarczają nam wielu wrażeń zmysłowych (smak, zapach), słodycze są tylko słodkie.
Było to bardzo fajne wyzwanie. Okazało się, że mogę żyć bez słodyczy i nie jest to takie straszne. Po tym wyzwaniu będę ograniczała ich ilość do max. 1 dziennie, zacznę za to próbować nowe, egzotyczne owoce, których jeszcze nigdy nie jadłam :)



W tym tygodniu miałam zrezygnować już z wyzwania, bo wczoraj miałam tak zakręcony dzień, że nawet o tym nie myślałam, a już w piątek jadę do Budapesztu i potem na tydzień do Polski.
Dziś rano jednak zaczęłam myśleć nad wyzwaniem, które mogłabym przedłużyć również na następny tydzień i wymyśliłam Tydzień z makijażem (u mnie będzie to niecałe 2 tygodnie ;)
Ania jakby czytała w moich myślach, bo gdy weszłam zobaczyć co nowego w blogosferze, od razu zwróciłam uwagę na jej post z tygodniowym wyzwaniem, którym też jest Tydzień z makijażem.


Pewnie wiele z Was maluje się na co dzień. Ja używam tylko kremu na twarz i pod oczy. Zawsze jednak chciałam znaleźć odrobinę czasu na choćby minimalny makijaż (puder+róż+rzęsy), ale wolałam pospać dłużej, czy obejrzeć ulubiony serial. Malowałam się jedynie na jakieś większe okazje.

Od dziś makijaż będzie moją codziennością :) Nie mam żadnego podkładu, używam pudru, różu, cieni i tuszu do rzęs, czasami przydaje się korektor, kredka do brwi, czy rozświetlacz.

Podsumowanie będzie za dwa tygodnie :)

piątek, 19 października 2012

Lakier do paznokci Mirror Colors, Gabrini

Chcę Wam pokazać bardzo ładny lakier do paznokci, który od wczoraj gości u mnie na pazurkach :)


Lakier Mirror Colors
Gabrini


Jest to odcień nr 03 - ładna morska zieleń. Świetnie prezentuje się na paznokciach.
Lakier jest gęsty. Ma za mały pędzelek i trochę się trzeba namachać, żeby pomalować płytkę.
Jedna warstwa kryje bardzo dobrze, ja nałożyłam dwie + utwardzacz, bo lakier musi wytrzymać cały weekend :)
Schnie bardzo szybko.
Niestety nie wiem czemu, ale zrobiły mi się nieładne bąbelki :( Chyba za szybko nałożyłam utwardzacz. 
Ale z bliska nikt nie będzie patrzył mi na paznokcie ;)








Macie jakiś sprawdzony sposób, żeby nie pojawiały się bąbelki na lakierze??


EDIT. Niestety nie zdążyłam napisać nowego posta. Nie będzie mnie przez weekend, mam nadzieję, że to Wam nie przeszkodzi w czytaniu mojego bloga i zgłaszaniem się do Candy:)
Buziaki :*

Wyróżnienie :D

Dostałam swoje pierwsze wyróżnienie!!!

Jest ono bardzo wyjątkowe.
Postanowiła mnie nim obdarować kirei, której bardzo dziękuję :*



W trudnych chwilach blogowych załamań, czy podejmowania decyzji będzie to przypominajka dlaczego w ogóle zaczęłam pisać tego bloga i jak dużo już osiągnęłam :)

A w chwilach mniej trudnych grafika na pasku bocznym będzie przypominać mi jak wspaniałych mam czytelników (chociaż to do trudnych chwil też pasuje ;)


Chciałabym wyróżnić (kolejność przypadkowa):




Zapraszam również na konkurs do Maliny, w którym do wygrania są luksusowe nagrody!!
Musicie się pośpieszyć, bo konkurs trwa do jutra :)


czwartek, 18 października 2012

Tydzień kokosowy - pielęgnacja włosów i ciała

Dziś kolejny post na temat zastosowań olejku kokosowego.

Moja przygoda z nim zaczęła się od pielęgnacji włosów.
Głównie służy mi do olejowania przed myciem - włosy są później miękkie i nawilżone.
Jest również świetny do zabezpieczania końcówek - nie rozdwajają się, nie puszą. Niestety tutaj łatwo przesadzić i nałożyć o jedną kroplę oleju za dużo - mi się tak zdarzyło wczoraj i w efekcie mam tłuste końcówki.
Ostatnio posłużył mi również w teście na porowatość włosów, o czym piszę tutaj.


O wiele więcej zastosowań olejek ma w pielęgnacji ciała.
Wczoraj po długim, gorącym prysznicu nałożyłam go na całe ciało. Olejek fajnie się nakłada, nie lepi się bardzo, po jakimś czasie się wchłania, a w efekcie nasza skóra jest gładka i miękka.
Również pomógł moim szorstkim piętom, które teraz są gładkie i elastyczne.
Dzięki codziennemu stosowaniu olejku i mizianiu w nim palców, zauważyłam, że moje paznokcie są w trochę lepszej kondycji, a skórki bardziej nawilżone i elastyczne.
Olejek jest też świetną bazą do peelingów. Ja zmieszałam odrobinę olejku z cukrem i wymasowałam usta - nadają się teraz tylko do całowania ;)
Wydaje mi się, że do peelingu całego ciała również będzie fajny.
Wyczytałam też, że olejek jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym - niestety już za późno na testy, ale na wakacjach na pewno to sprawdzę.



A jakie są Wasze sposoby na pielęgnację ciała i włosów??

środa, 17 października 2012

Krem złuszczający z miodem i pestkami moreli, Bioten

Dziś chciałam Wam zaprezentować świetny krem złuszczający, który odkryłam w Rumunii. 
Żeby nie mylić krem złuszczający to inaczej peeling, ale o kremowej konsystencji ;)


Krem złuszczający z miodem i pestkami moreli
Bioten


Cechy produktu:
Konsystencja peelingu jest kremowa z drobinkami złuszczającymi. Kolor kremowy, nieprzezroczysty. Zapach bardzo przyjemny, ciepły - miód z dodatkiem moreli. Opakowanie to miękka tubka o pojemności 75ml. Przezroczysta, więc widać zużycie produktu. Z poręcznym zamknięciem.



Sposób użycia:
Aplikujemy 1-2 razy w tygodniu na czystą twarz. Delikatnie wmasowujemy omijając okolice oczu i ust. Spłukujemy ciepłą wodą.


Skład:


Co pisze producent:
Naturalna troska o naturalne piękno.
Krem złuszczający Bioten z miodem i naturalnie złuszczającymi cząsteczkami z pestek moreli skutecznie oczyszcza pory, delikatnie usuwając makijaż, nadmiar sebum i martwe komórki z powierzchni skóry. 
Miód, naturalny środek odżywczy, pomaga utrzymać optymalną równowagę wilgotności skóry.
Pestki moreli zapewniają łagodne złuszczanie, poprawiają koloryt i teksturę skóry.
Skóra jest więc skutecznie oczyszczona i rozjaśniona.
Testowany dermatologicznie. Bez parabenów. Do cery normalnej/mieszanej.


Recenzja:
Kupiłam ten krem przypadkiem, kiedy szukałam w Auchan jakiegoś peelingu lub maseczki do oczyszczania twarzy. I to był strzał w dziesiątkę!! Krem jest świetny!!
Krem jest bardzo wydajny. Na jeden raz potrzebujemy ilości wyciśniętej na dwa palce albo dwa razy tyle co na zdjęciu wyżej ;)
Podczas pierwszego użycia, gdy masowałam twarz kremem złuszczającym, myślałam: "Ale sobie shit kupiłam!!". Widząc drobinki myślałam, że to będzie typowy szorstki zdzieracz, ale pomyliłam się. Krem jest bardzo delikatny, w ogóle nie czuć, że coś robi, choć aplikacja i masaż tym kosmetykiem są bardzo przyjemne i relaksujące, no i ten zapach...
Myślałam, że krem jedynie umyje mi twarz i to będzie koniec jego działania.
Bardzo się pomyliłam, bo gdy zmyłam w końcu kosmetyk zobaczyłam ślicznie wygładzoną i rozjaśnioną cerę. Skóra po użyciu jest delikatnie zmatowiona, świetnie oczyszczona, niedoskonałości są o wiele mniej widoczne. Miód rzeczywiście sprawia, że skóra jest miękka i nawilżona.
Krem złuszczający nie podrażnia skóry, nie jest ona nawet zaczerwieniona.
Na pewno zrobię zapas tego kosmetyku dla siebie i znajomych.
Dla mnie jest to mój KWC!! 



Dostępność:
DM, Auchan


Cena:
ok. 10 zł


Ocena:
6/6



Krem złuszczający możecie wygrać w moim Candy!!


wtorek, 16 października 2012

Test na porowatość włosów

O porowatości włosów było już pisane bardzo dużo na różnych blogach.
Nie będę się rozpisywała nadmiernie, ale tylko podam podstawowe informacje.

Porowatość to sposób ułożenia łusek włosa.
Włosy niskoporowate mają łuski zamknięte, ściśle do siebie przylegające.
Włosy o normalnej porowatości mają łuski nie całkiem przylegające, delikatnie tylko odchylone.
Włosy wysokoporowate mają łuski otwarte, podniesione.

Włosy niskoporowate są niepodatne na zabiegi fryzjerskie, wolniej przyswajają wodę i wolniej schną.
Włosy wysokoporowate całkowicie odwrotnie: są bardzo podatne na zabiegi, szybko chłoną wodę, również szybko schną.


Wg wszelkich opisów i moich doświadczeń mam włosy wysokoporowate.
Są one bardzo podatne na farbowanie, zabiegi stylizujące, choć jednocześnie trudno je ułożyć. Puszą się, są przesuszone. Bardzo łatwo chłoną wodę, a po myciu w godzinę są już prawie suche.

Znalazłam bardzo fajny post o porowatości i testach na porowatość u Hidoi.

Wymienia ona 4 podstawowe testy:
1. Test z wodą.
2. Test z mąką.
3. Test z olejem kokosowym.
4. Test dotyku.

1 i 2 testu nie robiłam. Test dotyku wykazał, że mam włosy niskoporowate, ewentualnie normalna porowatość, bo palce przesuwały się bardzo łatwo.


Wczoraj też zrobiłam test z użyciem olejku kokosowego, w końcu mamy tydzień kokosowy ;)
Nałożyłam olej na suche włosy i po ok. godzinie zmyłam delikatnym szamponem. Nie użyłam odżywki ani nic innego.

O co w ogóle chodzi w tym teście??
Oleje możemy podzielić na wnikające, półwnikające i niewnikające.
Pielęgnacja włosów ma na celu zamknięcie łusek, żeby włosy były lśniące i bezpieczne.
Jednakże jeśli nałożymy na włosy wysokoporowate olej wnikający, czyli np. kokosowy, cząsteczki oleju wepchną się pomiędzy łuski i nie będziemy w stanie ich domknąć.
W efekcie staną się bardzo sianowate, szorstkie i matowe.

Ja też takie powinnam mieć po tym teście, ale efekt był trochę inny. Podczas wysychania włosy były dość spuszone, trochę szorstkie. Jednak dziś, gdy je rozczesałam bardzo daleko im nawet do ździebełka siana. Są  miękkie, miłe w dotyku, lekko puszyste i uniesione, wydają się grubsze.
Jak dla mnie bomba!!


Ale co z tą porowatością?? Chyba czeka mnie dużo testowania...

Jeśli już określicie swoją porowatość to Czarownicująca fajnie pisze o pielęgnacji:
Wysoka/Normalna porowatość
Niska porowatość

Jeśli chcecie mogę naskrobać posta o podziale olei.

poniedziałek, 15 października 2012

Re-Energizing Green Tea Masque, Skinlite

Dziś kolejna maseczka z październikowej akcji.


Re-Energizing Green Tea Masque
Skinlite



Cechy produktu:
Konsystencja maski jest mocno żelowa, przypomina trochę grudkowaty glutek. Przezroczysta z zielonkawym zabarwieniem. Zapach jest śliczny, świeży, przypomina trochę zieloną herbatę, trochę zapach trawy. Opakowanie to saszetka z 10g maski. Porcja starcza na dokładne pokrycie twarzy.


Sposób użycia:
Maseczkę nakładamy na suchą i oczyszczoną twarz, delikatnie masujemy. Po 5-10 minutach zmywamy ciepłą wodą.


Skład:


Co pisze producent:
Oliwa z oliwek nawilża i nadaje skórze miękkość. Ekstrakt z zielonej herbaty nadaje skórze elastyczność.


Recenzja:
Maseczkę nakłada się bardzo przyjemnie, nie spływa z twarzy. Po nałożeniu czujemy delikatne, przyjemne orzeźwienie, które utrzymuje się dość długo i jest bardzo odprężające. Maseczkę trzymałam na twarzy ok. pół godziny. Później zmyłam przy pomocy gąbeczki.
Po jej zastosowaniu skóra jest jedwabiście gładka, fajnie nawilżona i bardzo miękka. Również, co mnie bardzo zaskoczyło, rozjaśniła moją cerę i w znacznym stopniu zmniejszyła widoczność niedoskonałości.



Dostępność:
DM


Cena:
ok. 4 zł


Ocena:
5/6



Między innymi ta maseczka jest do wygrania w moim rozdaniu :)


Tydzień kokosowy - pielęgnacja cery

Jak już wiecie ten tydzień sponsoruje olejek kokosowy, który muszę wykończyć :)

Wczoraj nałożyłam go na noc na całą twarz i szyję, bo można go stosować jako:

*krem na noc - nałożyłam go na oczyszczoną twarz i szyję, miałam okropnie tłustą twarz po tym, czułam się jakbym była na plaży i cały czas wydawało mi się, że olejek ze mnie spływa ;) bałam się też zabrudzić poduszkę; ale nic z tych rzeczy - olejek na twarzy się trzymał, poduszka czysta, a twarz cudowna - wygładzona, miękka i nawilżona - nie mogłam się przestać gapić w lusterko ;)
Uwaga! Olejek może zapychać.

*krem pod oczy - również nałożyłam olejek pod oczy i na powieki, w dzień się trochę bałam, że zostawi tłustą warstwę albo mi spłynie (jutro nałożę i dopiszę wnioski), niestety tak zafascynowałam się twarzą, że na oczy nie zwróciłam większej uwagi ;)

*olejek wzmacniający rzęsy - tego jestem najbardziej ciekawa, ale wiem, że jeszcze długo będę musiała czekać na efekty :)


Olejek można również stosować do demakijażu
Dziś specjalnie się pomalowałam, żeby przetestować tę opcję.
Olejek nałożyłam na suchą twarz i delikatnie masowałam (powieki i rzęsy też), później spłukałam twarz gorącą wodą (lepiej pewnie byłoby gąbeczką, ale nie chciałam jej paprać olejem). Po wytarciu twarzy został na niej tłusty film. Przetarłam też twarz tonikiem, aby sprawdzić czy olejek dobrze usunął makijaż. Na waciku pojawiło się tylko odrobinę tuszu i pudru, więc jest ok.
Buzia po takim demakijażu jest bardzo gładka i miękka, odrobinę natłuszczona.
Demakijaż więc oceniam bardzo pozytywnie.



Jak Wam się podobają te pomysły?? Wypróbujecie którąś opcję??


P.S. Biorę udział w ROZDANIU kosmetyków GIORGIO ARMANI u Marity na blogu
www.londonblondee.blogspot.com 

Tygodniowe wyzwanie 1

Od dziś, w ramach rozwoju osobistego, ruszam z tygodniowymi wyzwaniami.
Pierwsze wyzwanie zaczynam już dziś.

Pomysł i zasady zaczerpnięte są od Ani.

Na czym to polega?
Każdego tygodnia stawiam sobie jakieś wyzwanie, drobne lub duże, trudne lub łatwe, obojętnie. Tydzień później zdaję na blogu relację z tego, czy mi się powiodło i ogłaszam, co jest moim kolejnym wyzwaniem.

Co mi to da?
Chcę lepiej zapamiętać swoje dni. Podobno różne wyzwania doskonale na to wpływają. Będzie to też dobrą okazją do sprawdzenia siebie i odpowiedzi na pytanie czy potrafię funkcjonować bez różnych rzeczy, czy w inny sposób :)

Czemu tydzień?
To idealny czas na to, żeby spróbować czegoś nowego bez wyrzeczeń i poświęceń. W najgorszym wypadku zyskam nowe doświadczenie :)


TYDZIEŃ BEZ SŁODYCZY


Niektórym wyda się to banalne, ale ja nie potrafię przeżyć dnia bez zjedzenia chipsów, czekolady, cukierka, ciastka - ogółem czegoś słodkiego i niezdrowego.
Dlaczego chcę ograniczyć słodycze?
*Chcę nauczyć się zastępować je zdrowymi przekąskami, jak owoce, warzywa, ziarna.
*Jestem pewna, że pomoże to mojej cerze i całemu organizmowi poczuć i wyglądać lepiej.
*Chcę "uzdrowić" swoją dietę ;)

Przez cały tydzień nie będę jadła żadnych słodyczy, słonych przekąsek oraz słodkich napojów.
Dopuszczam jedynie batoniki muesli.

Za tydzień zdam relację z tego, jak mi poszło :)


A może i Wy chcecie się przyłączyć??
Zapraszam!!



niedziela, 14 października 2012

Plan pielęgnacji włosów

Moje włosy są trochę kapryśne, dziś np. umyłam je w południe i są miękkie, sypkie, puszyste - nie mogę przestać ich miziać :)

Moim głównym celem jest zagęszczenie włosów.
Najpierw więc muszę ograniczyć ich wypadanie, a później wyhodować nowe włosy.
Nie zależy mi na długości, bo przez całe życie miałam włosy do pasa, więc już mi wystarczy ;)

Chciałabym również, aby były zdrowe, nawilżone i lśniące.

Jak wspomniałam w poprzednim poście - systematyczność nie jest moją najmocniejszą cechą.

Dlatego też ułożyłam sobie plan tygodniowej pielęgnacji i choćby nie wiem co będę się go trzymać!!

Moje włosy są zdecydowanie suche, zniszczone w bardzo niewielkim stopniu, przetłuszczające się u nasady, muszę je myć co drugi dzień.


Poniedziałek
szampon+odżywka+płukanka

Wtorek
nic

Środa
olej+szampon+maska+płukanka

Czwartek
nic

Piątek
szampon z SLS+odżywka

Sobota
olej+szampon+maska+płukanka

Niedziela
nic


*Po każdym myciu zabezpieczam końcówki olejem lub serum.
*Codziennie stosuję wcierkę w skórę głowy.
*Nie czeszę włosów na mokro, rozczesuję je przed myciem.
*Włosy czeszę tylko Tangle Teezer.
*Nie używam suszarki.
*W razie potrzeby spryskuję włosy odżywką bez spłukiwania.


To tyle!
Aż mi lżej na sercu jak to zapisałam ;)

A Wy jak pielęgnujecie swoje włosy?? Może macie jakieś pytania dotyczące planu pielęgnacji??

Rozwój osobisty

Rozwojem osobistym interesuję się już od kilku lat: czytam przeróżne książki o tej tematyce, uczestniczę w mniej lub bardziej przydatnych szkoleniach i warsztatach. 
Niestety moją ogromną wadą jest brak systematyczności :(

Ale po przeglądnięciu kilku blogów z wpisami na temat rozwoju osobistego zauważyłam, że piszące mają większą motywację do systematycznej pracy nad sobą oraz wsparcie czytelniczek.

Jestem pewna, że i mnie pisanie postów na temat mojej pracy nad sobą i moich postępów przyniesie podobny skutek. No bo przecież nikt nie chce pisać na blogu, że coś mu nie wyszło albo coś olał ;)


Na początku chciałam Wam przedstawić Anię, która pisze na swoim blogu cykl "Rozwojowe czwartki".
W każdy czwartek proponuje ona swoim czytelnikom jedno ćwiczenie dotyczące rozwoju osobistego.
Ćwiczenia nie wymagają jakichś nadnaturalnych zdolności, więc myślę, że dla każdego będą łatwe i przyjemne, a co najważniejsze uda Wam się poznać bardziej siebie i wykreować swoje cele.

Pierwszym zadaniem jest np. stworzenie listy 100 celów, które chce się osiągnąć w życiu. Może to być nauka języka hiszpańskiego, dom z ogrodem, czy podróż dookoła świata.
Może się to wydawać mega proste, ale wierzcie mi, że takie nie jest ;)
Ja "utknęłam" na 62 celach.




Jak Wam się podoba post o takiej tematyce?? Chcecie więcej??

Odżywka do włosów i skóry głowy Jantar, Farmona

W końcu nadszedł czas na moją recenzję osławionej już odżywki Jantar. Wczoraj wylałam na skalp ostatnie kropelki. Muszę przyznać, że spodziewałam się po niej dużo więcej i jestem zawiedziona :(
Ale do rzeczy...


Odżywka do włosów i skóry głowy Jantar
Farmona

http://daryznatury.pl

Niestety nie mam swojego zdjęcia, bo płyn przelałam do buteleczki po kuracji Rzepa z Joanny.

Cechy produktu:
Konsystencja odżywki jest płynna jak woda, przezroczysta, o delikatnym, nienachalnym zapachu, przypominającym trochę męskie perfumy. Odżywkę dostajemy w szklanej butelce. Czytałam, że aplikacja jest bardzo niewygodna, więc od razu przelałam do innej. 


Sposób użycia:
Codziennie wcierać w skórę głowy. Po 3 tygodniach zrobić tydzień przerwy.


Skład:
Aqua, Propylene Glycol, Glucose, Calendula Officinalis Extract, Chamomilla Recutita Extract, Rosmarinus Officinalis Extract, Salvia Officinalis Extract, Pinus Sylvestris Extract, Arnica Montana Extract, Arctium Majus Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Hedera Helix Extract, Tropaeolum Majus Extract, Nasturtium Officinale Extract, Amber Extract, Disodium Cystinyl Disuccinate, Panax Ginseng, Arginine, Acetyl Tyrosine, Hydrolyzed Soy Protein, Polyquaternium-11, Peg-12 Dimethicone, Calcium Pantothenate, Zinc Gluconate, Niacinamide, Ornithine Hci, Citrulline, Glucosamine HCI, Biotin, Panthenol, Polysorbate 20, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Linoleic Acid, PABA, Triethanolamine, Carbomer, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Methyldibomo Glutaronitrile, Dipropylene Glycol, Limonene, Linalool


Co pisze producent:
Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące porost włosów, aktywny wyciąg z bursztynu, d'panthenol oraz witaminy A, E, F, H. Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka zapobiega rozdwajaniu włosów i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.


Recenzja:
Odżywkę stosowałam od połowy sierpnia, na początku co 2-3 dni po myciu włosów, a przez ostatnie 3 tyg. codziennie. Jak już wspominałam przelałam ją do butelki po Kuracji Rzepa, więc bardzo dobrze się ją aplikowało. 
Najbardziej zależało mi na zahamowaniu nadmiernego wypadania włosów i pojawieniu się 'baby hair'. Niestety nic z tego u mnie nie wystąpiło :( Włosy jak wypadały, tak wypadają dalej w bardzo dużych ilościach, a 'baby hair' można ze świeczką szukać.
Co do szybszego wzrostu włosów to nie zwróciłam na to uwagi, bo nie zależy mi na długości.
Dużym plusem jest to, że zapobiega rozdwajaniu włosów. Odkąd obcięłam włosy i zaczęłam ją stosować nie  znalazłam żadnej rozdwojonej końcówki.
Włosy stały się trochę mocniejsze. Co najważniejsze odżywka nie obciąża włosów i nie powoduje szybszego przetłuszczania się, nie podrażnia też skóry głowy.
Chroniła moje włosy przed promieniowaniem UV.
Co do wydajności to myślę, że jedna butelka starczy na 2 kuracje, więc nawet ok.
Wydaje mi się, że gdybym używała jej systematycznie efekty byłyby lepsze. Na szczęście w domu mam jeszcze 2 butelki ;)


Dostępność:
małe drogerie, sklepy zielarskie


Cena:
ok. 10 zł


Ocena:
3/6


Na razie ocena niska, bo nie do końca mnie zadowala działanie, ale będę jeszcze ją testować.
A Wy używałyście?? Jak efekty??

sobota, 13 października 2012

Tydzień kokosowy


Olej kokosowy - olej roślinny otrzymywany poprzez tłoczenie i rozgrzanie kopry - twardego miąższu orzechów palmy kokosowej. W postaci płynnej jest lekko żółty. W temperaturze poniżej 25 °C przybiera wygląd przypominający ścięty, biały tłuszcz (stąd nazwany także masłem kokosowym). [http://pl.wikipedia.org/wiki/Olej_kokosowy]



A na helfy.pl piszą tak:
Olej kokosowy jest opisywany jako "najzdrowszy olej na ziemi". Oprócz kulinarnego zastosowania przynosi wszechstronne korzyści pielęgnacyjne.


Idealny do smażenia orientalnych potraw,gotowania, pieczenia ciast i robienia deserów. Nadaje się również do smarowania pieczywa.
Świetnie się wchłania w potrawy. Nie ma wpływu na smak przyrządzanej potrawy.

Olej kokosowy znalazł również zastosowanie jako środek pielęgnacyjny i kosmetyczny oraz do masaży.
Można stosować jako balsam do ciała. Jest idealny do cery suchej i łuszczącej się, swędzącej. Najlepsze rezultaty można uzyskać wcierając olej w jeszcze wilgotna skórę,tuż po kąpieli. Łagodzi objawy związane z łuszczycą, zapaleniem skóry i egzemą.Używany do masażu wspomaga naturalną, równowagę skóry. Zmiękcza skórę zapobiegając jej przesuszeniu oraz łuszczeniu się. Zapobiega zmarszczkom, obwisłej skórze oraz plamkom na ciele. Sprzyja zdrowemu i promiennemu wyglądowi skóry. Dostarcza ochrony przed szkodliwymi skutkami ultrafioletowego promieniowania słonecznego.Masaż z użyciem oleju kokosowego jest niezapomnianym przeżyciem. Olej kokosowy do Masażu stosowany jest na całym świecie przynosi relaks i znacznie poprawia stan skóry.Polecany jest zwłaszcza do bardzo suchej i pękającej skóry, przeznaczony również dla skóry dojrzałej, uszkodzonej przez słońce, a także przy neurodermitis. Olej kokosowy ma działanie "chłodzące" i uspokajające.

W przypadku bardzo delikatnej i przesuszonej cery olej jest używany jako preparat do demakijażu oczu i twarzy.
Olej można również delikatnie wcierać w skórę twarzy w celu lepszego nawilżenia i nadania jej blasku.

Olej kokosowy nakładany na włosy doskonale je pielęgnuje, zapewnia ich odbudowę i ochronę oraz usuwa łupież. Jest idealny dla osób, które mają suche, zniszczone włosy, ze skłonnością do rozdwojonych końcówek. Aby odżywić włosy olejem należy go wmasować na mokre włosy, nałożyć na nie foliowy czepek i owinąć głowę ręcznikiem. W zależności od zapotrzebowań pozostawić olej na włosach na godzinę lub całą noc, a następnie dokładnie umyć włosy. Olej można również wymieszać z porcją Amli i stosować jako maskę do włosów. Świetnie się sprawdza w połączeniu z olejkiem bawełnianym - odżywia włosy, sprawia, że stają się wyjątkowo jedwabiste i miękkie.Olej można używać również bez spłukiwania. Należy jednak uważać z dozowaną ilością, aby nie obciążyć i nie przetłuścić włosów. Odrobina oleju, roztartego palcami i nałożonego na końcówki włosów jest doskonałą pielęgnacją.

Właściwości:
- antybakteryjny
- antywirusowy
- antyseptyczny, wspomaga gojenie ran
- reguluje przemianę materii
- nie przyczynia się do budowy tkanki tłuszczowej
- wzmacnia mięsień sercowy
- nie obciąża trzustki
- łagodzi dolegliwości cukrzycowe
- odżywia skórę
- pomocny w egzemach
- spowalnia starzenie się skóry i powstawanie zmarszczek
- wzmacnia włosy
- likwiduje łupież
- nie zawiera cholesterolu
- dobry dla diabetyków


Ale teraz o całej akcji:
Jestem szczęśliwą posiadaczką calutkiego słoika tego cudownego specyfiku jakim jest olej kokosowy, mam dokładnie ten sam produkt co na zdjęciu powyżej.
Niestety data ważności kończy się w listopadzie, a słoiczek prawie, że nie ruszony - no bo ile potrzeba olejku na końcówki ;)

Tak więc rozpoczynam przymusowy projekt denko i w tym tygodniu postaram się wykorzystać olejek na przeróżne sposoby.

Pomoże mi w tym lista od Niki, która wymieniła 76 sposób na wykorzystanie oleju kokosowego :)

Ja pewnie ich wszystkich nie przetestuję, bo trochę szkoda mi olejku, np. na czyszczenie butów ;)


Dziś miałam okazję przetestować olej w kuchni: smażąc pyszne, puchate pancakes'y.
Olej w tej roli sprawdził się świetnie, dobrze się na nim smażyło, szybko się nagrzewał i nie pryskał. Myślałam, że będzie czuć troszkę kokos na placuszkach, ale obeszłam się tylko smakiem :(
I do takiego zastosowania olej jest mało wydajny, więc na dłuższą metę nie polecam.



A może Wy macie jakieś fajne zastosowania dla tego olejku??



"Wspólnie przeciw białaczce"



13 października obchodzimy
Ogólnopolski Dzień Dawcy Szpiku.


W tym roku Fundacja DKMS
zorganizowała akcję

"Moi bliscy wspólnie przeciw białaczce"

podczas której zarejestrowani dawcy zachęcają swoich bliskich do rejestracji w Bazie Dawców Komórek Macierzystych.

Piszę tego posta, bo chcę aby więcej osób dowiedziało się o fundacji i o tym, że może komuś pomóc.

Moja dane figurują w tej bazie od 2 lat. 
Bo to właśnie 2 lata temu na mojej uczelni zorganizowano akcję podczas, której chętne osoby mogły zarejestrować się w bazie. Chodziłam, czaiłam się czy chcę, czy jestem gotowa na taki krok, rozmawiałam z koordynatorami, bo przecież nie ważę 50kg, bo koleżanki nastraszyły mnie, że pobieranie szpiku okropnie boli itd. itp. Ale w końcu przekonały mnie słowa koordynatorki, że to jest moja decyzja, że wpisanie się do bazy wcale nie oznacza, że na drugi dzień będę musiała zostać dawcą.
No i jestem :)
I bardzo cieszę się z podjętej decyzji!


Zachęcam również Was, drogie blogerki, do przemyślenia ewentualnej rejestracji w bazie.
Więcej informacji znajdziecie na stronie fundacji http://www.dkms.pl.

Jeśli nie chcecie/możecie zarejestrować się w bazie można pomóc też finansowo




Na końcu chciałabym zaznaczyć, że decyzja o rejestracji może uratować komuś życie, ale też wiąże się z bardzo dużą odpowiedzialnością. Trzeba ją przemyśleć wzdłuż i wszerz.
Nie można rejestrować się zbyt pochopnie bo jest akcja, bo komuś mogę pomóc, bo koleżanka się zarejestrowała. NIE!! 
Jeśli się zarejestrujesz, będziesz mógł uratować komuś życie i w trakcie się wycofasz "bo to była tylko zabawa" - brutalnie odbierzesz nadzieję chorej osobie!!!

Najpierw przeczytaj:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...